39 tygodni – nasza droga do szczęścia

To była długa droga. Jednak teraz, patrząc wstecz, nie wiem kiedy to zleciało. Pamiętam moment, w którym wyszedł pozytywny test – 30 maja. Jak już dwa tygodnie później wypatrywałam rosnącego brzuszka. Gdy tylko pojawiła się pierwsza wypukłość, wydawał mi się taki gigantyczny ;)

To były bardzo przyjemne tygodnie. Życie niby toczyło się po staremu, ale gdzieś tam zawsze częściowo skupione było na rosnącym w moim brzuchu maleństwie. Każda wizyta u lekarza, każde USG i spojrzenie na dzieciątko sprawiało, że zakochiwałam się w nim coraz bardziej. Poznanie płci w 20 tygodniu było momentem przełomowym. Od tej pory mogliśmy zwracać się do brzucha per Piotruś zamiast „Piotruś albo Ania” :) Od tej chwili wszystko przyspieszyło – urządzanie pokoju, kupowanie ubranek, istne szaleństwo :)
I tak dojechaliśmy do ostatnich tygodni. Brzuch już naprawdę stał się gigantyczny. Wsłuchiwałam się w każdego kopniaka, każdy ból, oczekując oznak porodu. Piotruś postanowił nas przywitać kilka dni przed terminem. Jestem mu wdzięczna, bo dzięki temu spędziłam na patologii ciąży niecałą dobę, a łóżko tam było naprawdę niewygodne ;)

Tak wyglądało nasze rośnięcie przez te piękne 39 tygodni. Będę tęsknić za tym brzuszkiem, po którym już nie ma śladu. Na pamiątkę zostało mi kilka pojedynczych rozstępów, sic ;)

39 tygodni

Piotruś

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo, Prywatnie
Witaj świecie!

U progu życiowej rewolucji

Zamknij