U progu życiowej rewolucji

To już niedługo. Do terminu porodu zostało mi mniej niż dwa tygodnie, ale wszyscy mówią, że urodzę wcześniej. Byłoby mi to na rękę, po według oszacowań, w terminie mam z siebie wypchnąć naprawdę spore, ponad czterokilowe dziecko. Przeraża mnie to!

Będzie rewolucja. Będzie się działo. Nasze życie przewróci się do góry nogami, zrobi salto i zatrzyma się na głowie. Moja kariera będzie musiała chwilowo ustąpić miejsca roli mamy. Ambicje zawodowe zamienię na mleko, pieluchy i kupki. Godziny przed komputerem na godziny usypiania i karmienia. Ale cieszy mnie to. To chyba dobrze, znaczy, że nie jestem taką pracoholiczką i mam ludzkie odruchy ;)

Wciąż zastanawiam się, jak będzie wyglądała moja dalsza kariera freelancerki, czy uda mi się pogodzić pracę z macierzyństwem bez większych strat dla obydwu stron. Niestety nie da się tego przewidzieć. Ten mały człowieczek, który się jeszcze nie narodził, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki ma wpływ na to wszystko. Jednak bez względu na to, jak nasze życie się teraz zmieni, wiem, że podołam, nie ma innego wyjścia. Spróbuję nawet przekuć tę sytuację na swoją korzyść.

Gdy kariera freelancera nabiera rozpędu, nie ma za dużo czasu na dłuższe przemyślenia, analizy kierunku rozwoju i przeorganizowanie. Trzeba ciągle działać, brać zlecenie za zleceniem, rozwijać się, przeć do przodu. Dlatego teraz wykorzystam tę chwilę oddechu, którą „wymusza” na mnie życie. Po porodzie planuję zrobić sobie około dwa miesiące całkowitej przerwy od pracy. Głównie po to, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji, nauczyć się obsługi dziecka, skupić się tylko na nim i nie zaburzać mojej laktacji zbędnymi stresami ;) Z zawodowego punktu widzenia taka pauza też może dobrze wpłynąć na moją pracę. Mam szansę zastanowić się na spokojnie, czy idę w dobrym kierunku. Może coś muszę zmienić na firmowej stronie, przerobić ofertę, zmodyfikować pewne procesy, bardziej się na czymś skupić, przerobić portfolio – teraz będę miała szansę to wszystko przemyśleć. Nie w pośpiechu między jednym projektem a drugim, tylko na spokojnie. Żeby po powrocie do pracy mieć poczucie stabilności i czuć, że to wszystko idzie w dobrą stronę.

Rewolucji, która właśnie nadchodzi, nie postrzegam jako bariery w rozwoju mojej kariery. Widzę ją jako wyzwanie, próbę charakteru i mojej organizacji. Jedno z drugim się nie wyklucza, tylko dopełnia. I tego będę się trzymać :)

U progu życiowej rewolucji

Dziś miał być ostatni, piąty wpis z Wyzwania Blogowego Sen Mai. Miał dotyczyć trudnego momentu, który przetrwałam. Pozwoliłam sobie na nieco inne spojrzenie i zaliczenie tego wpisu właśnie pod ten punkt. Bo ten „trudny moment” jest właśnie przede mną :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Mój talent – Wyzwanie blogowe

Ave ja! Czyli 5 cech, które w sobie cenię – wyzwanie blogowe

Zamknij