Mój talent – Wyzwanie blogowe

Od dziecka chciałam grać na saksofonie. Nie wiem czemu, w życiu nie miałam saksofonu w rękach, nie mam pojęcia czy nadawałabym się do tego. Uwielbiam słuchać Kenny’ego G, generalnie dźwięk tego instrumentu działa na mnie hipnotyzująco. Ale rodzice nigdy nie chcieli kupić mi saksofonu. Pewnie dlatego, że nie da się go ściszyć ;)

Namówili mnie natomiast na naukę gry na keyboardzie. Keyboard to nie saksofon, ale dobra, poszłam na to. Miałam wtedy 9 lat. Zapisali mnie na zajęcia, raz w tygodniu przychodził do mnie nauczyciel, do dziś pamiętam zapach jego perfum unoszących się w pokoju długo po tym jak wyszedł ;) Gra sama w sobie sprawiała mi frajdę, okazało się, że mam do tego smykałkę (ach, skromność :D ), ale po roku znudziło mi się granie w kółko biesiad i przebojów disco polo, których mnie uczono. Odezwał się też mój słomiany zapał i codzienna gra szybko ograniczyła się do grania kolęd na Święta. Raz na kilka miesięcy wyciągałam zakurzony sprzęt, grałam kilka dni z nowym zapałem, a potem znowu rzucałam w kąt.

Aż pewnego dnia, około 6 lat temu, nadarzyła się okazja do kupna pianina w korzystnej cenie. Znajomy chciał sprzedać, mnie było go szkoda (pianina, nie znajomego ;) ), więc wbrew ostrzeżeniom taty w stylu „Taaaaa… już to widzę… będziesz grała…” kupiłam je. I w tym momencie moja miłość do instrumentów klawiszowych nabrała nowej mocy! Ta głębia, ten dźwięk, ten stukot klawiszy, coś wspaniałego! Chwilkę mi zajęło ogarnięcie gry na dwie ręce (na keyboardzie lewa ręka ograniczała się do akordów przy podkładzie w tle) i poczułam, że wskoczyłam na wyższy level. Miałam nawet ochotę podjąć jakąś naukę gry, żeby podszkolić się technicznie, ale ostatecznie ograniczyłam się do zwykłych samodzielnych ćwiczeń.

Nie umiem grać arcydzieł Chopina, Beethovena czy innego Bacha, zdarza mi się liczyć klawisze przy wyższych nutach. Umiem zagrać w w danym momencie tylko kilka aktualnie ćwiczonych utworów, bo po dłuższej przerwie totalnie zapominam jak leciały poprzednie, ale to nic, kocham to! I tak, uważam, że mam do tego talent. Trochę zaniedbany, niedopieszczony, ale grunt, że jest :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Ave ja! Czyli 5 cech, które w sobie cenię – wyzwanie blogowe

Osobista kolekcja – wyzwanie blogowe

Zamknij