Czym dla mnie jest ten blog?

Założyć bloga jest bardzo łatwo. Prowadzić go w miarę regularnie już nieco trudniej.
Jak już wspominałam, pomysł na założenie tego bloga zrodził się w mojej głowie dość spontanicznie i sama nie wierzyłam, że uda mi się go zrealizować. Była to jedna z tych „genialnych” myśli, które przychodzą przed snem, a rano wydają się być już beznadziejne ;) Z natury jestem człowiekiem ze słomianym zapałem, pomysłów mam wiele, gorzej z ich realizacją.

Nauczona życiowym doświadczeniem, zgodnie z tym co pisałam we wpisie o pomysłach na sukces, nie nastawiałam się od razu na nie wiadomo jakie efekty. Podeszłam do tematu na spokojnie, dałam sobie czas na przemyślenia, sprecyzowanie tematyki bloga, opracowanie koncepcji wizualnej, przegadałam kilka razy temat z siostrą, która jest weryfikatorem moich pomysłów i malutkimi kroczkami zabierałam się do jego uruchomienia. Zajęło mi to około 3 miesiące, ale warto było rozwlec to w czasie :)

Gdy powiedziałam o blogu mojemu mężowi, jego pierwszym pytaniem było „ale po co Ci to?”. No tak, on jest z tych, dla których wszystko jest „po coś” ;) Ale dobrze, przemyślałam sobie, po co mi ten blog i czym on tak na prawdę dla mnie jest.

Motywatorem

Blog jest dla mnie motywacją – nie tylko do regularnego pisania, ale i do zrobienia od czasu do czasu czegoś ciekawego, żeby było o czym pisać :) Mamy jesień, jest szaro i ponuro, więc bardzo łatwo o jesienną chandrę, zwykły niechcieizm i codzienne wegetowanie ograniczające się do podstawowych obowiązków. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mnie to nigdy nie dopada. Dlatego staram się robić codziennie lub chociaż kilka razy w tygodniu coś, co przełamuje rutynę, wiąże się z którąś z moich pasji, czy chociażby ugotować coś dobrego. Mając cały czas z tyłu głowy myśl, że dobrze byłoby wrzucić coś ciekawego na bloga lub instagrama, motywacja jest większa. Oczywiście cały czas robię to dla siebie, ale każda dodatkowa motywacja do robienia czegokolwiek jest na wagę złota :)

Odskocznią

Moja praca jako grafik komputerowy jest bardzo ciekawa, nie mniej jednak często bywa zwyczajnie męcząca. Szczególnie, gdy przez dłuższy czas tworzę projekty dotyczące np. wibropras do produkcji materiałów betonowych. Po kilku tygodniach betonów, maszyn i tysiącach poprawek w szarych katalogach mój umysł upomina się o coś ciekawszego, kreatywnego i kolorowego. Skupienie się w międzyczasie na blogu, zarówno na jego stronie wizualnej jak i merytorycznej jest dla mnie odskocznią od rutyny. Staram się pracować przy jak najciekawszych projektach, ale wybrzydzać też nie mogę, w końcu trzeba za coś żyć. Bez miejsca, gdzie mogę robić co chcę, jak chcę i w zupełnie luźnym klimacie daje chwilę bezcennego odpoczynku dla mojego umysłu. Mogę odejść od komputera, rozsiąść się wygodnie w fotelu i popijając gorącą herbatkę skupić się na sobie, na tym co mnie pasjonuje.

Miejscem do zebrania myśli

Jako freelancer, pani domu i „mama in progress” mam w głowie tysiące przemyśleń i pomysłów. Dotyczą organizacji pracy, napotkanych problemów, przeczytanych książek, krótkich przebłysków geniuszu czy ogólnie życia. Jeśli gdzieś ich nie zapiszę, to zwyczajnie uciekają mi z pamięci. Często pozornie nic nieznacząca myśl po dłuższym przeanalizowaniu nabiera sensu i jest zalążkiem jakiegoś fajnego pomysłu. Jeśli tego nie zapiszę, to zwyczajnie mi ucieknie. Na blogu mogę poruszyć każdy z takich tematów i nawet jeśli nie zainteresuje Was – moich czytelniczek, to przynajmniej pozwoli mi poukładać nieco ten chaos w głowie :)

Wyzwaniem

Prowadzenie bloga dla kogoś z tak słomianym zapałem jak ja jest ogromnym wyzwaniem. Miałam już dziesiątki pomysłów, które umarły zanim się dobrze do nich zabrałam ;) Blog wymaga czasu, poświęcenia, skupienia i przede wszystkim regularności w działaniu. Jako że wyzwania są dla mnie najlepszym sposobem na radzenie sobie ze swoimi słabymi stronami, postanowiłam się tego podjąć. Chcę udowodnić sama sobie, że potrafię, że znajdę czas i zwyczajnie temu podołam.

Deklaracją

Pisanie bloga czy pamiętnika „po cichu”, tylko dla siebie, byłoby łatwizną. Jako że nikt o tym by nie wiedział, mogłabym przestać w którymkolwiek momencie i udawać, że nic się nie stało ;) Gdy jednak zdobyłam już kilka stałych czytelniczek, nie mogę tak po prostu przestać. Uruchomienie bloga jest swego rodzaju deklaracją, obowiązkiem, z którego należy się wywiązać. To tak jak z dietą – gdy przyznam się kilku osobom, że jestem na diecie i ćwiczę, to głupio byłoby znowu poddać się na ich oczach. Nic tak nie motywuje do trzymania się zobowiązań, jak publiczna deklaracja ;)

Mam nadzieję, że uda mi się prowadzić mojego bloga jak najdłużej i będzie on zdobywał kolejne stałe czytelniczki. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że robię to dla siebie. Nie pod publikę, nie dlatego, że taka jest moda, nie po to, żeby nazywać się szumnie „blogerką”. To jest takie „moje” miejsce, którym chcę dzielić się z innymi, tak po prostu :)

Kochane blogerki – czym dla Was jest Wasz blog? Pracą, pasją, wyzwaniem, modą? Podzielcie się tym w komentarzach! :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie, Rozwój
Lista zadań – przyjaciel czy wróg?

Podsumowanie października i wyzwania na listopad

Zamknij