Razem na froncie kolejkowej rewolucji

Na temat traktowania ciężarnych w sklepach, przychodniach, miejscach publicznych można pisać bez końca. Z jednej strony wszyscy zachwycają się, jak pięknie wyglądamy, jak dobrze, że wyż demograficzny rośnie, chcą głaskać nas po brzuchach, ale spróbuj tylko wychylić się i przejść do kasy poza kolejką, co to to nie! Ciąża to nie choroba, zrobiłaś sobie dziecko to sobie teraz noś.

Ja na szczęście jak na razie spotykam się z samą życzliwością lub zwykłą obojętnością co do mojego stanu. Częściowo to przez moją pierdołowatość, bo głupio mi się przepychać w kolejce, więc grzecznie sobie stoję za innymi ;) Raz w laboratorium wykorzystałam argument brzucha, żeby wejść na pobranie krwi poza kolejką, ale było to przy badaniu obciążenia glukozą, więc musiałam trzymać się harmonogramu. Pan, przed którego się wepchałam nie był szczęśliwy, ale stwierdził, że jak trzeba to trzeba, więc „proszę bardzo”.

Wiem jednak z opowieści innych ciężarówek, że nie ma lekko. Jak dobrze byśmy się w tej ciąży nie czuły, to bywają dni, kiedy jest zwyczajnie ciężko. Boli w krzyżu, ciągnie w brzuchu, robi się słabo, duszno, nie ma siły stać, a zakupy się same nie zrobią. Byłoby wtedy miło, żeby ludzie wykazali się odrobiną życzliwości i grzecznie przepuścili nas w kolejce czy ustąpili miejsca w autobusie, zamiast się rzucać.

Na szczęście są tacy, którym chce się o to walczyć! Marta ruszyła ze świetną akcją „Kolejkowa Rewolucja”. Im więcej nas przyłączy się do niej, tym większa szansa, że zmienimy świadomość ludzi! Wystarczy wydrukować plakat i poprosić w sklepie, przychodzi, laboratorium, czy innym miejscu publicznym o wywieszenie. Lub po prostu mówić, udostępniać, dzielić się informacjami z innymi. Razem możemy więcej, więc serdecznie zachęcam do przyłączenia się do akcji Kolejkowa Rewolucja!

Ciężarówki, brzuchy dumnie do przodu i na front!! :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo, Prywatnie
Jeszcze 100 dni!

Sekret szczęścia to żaden sekret

Zamknij