Jak sobie radzić z motywacyjnym dołem?

Czy miewasz czasem takie dni, kiedy kompletnie nic Ci się nie chce? Mam na myśli zupełny brak motywacji, kiedy nawet ścieranie kurzy w celu uniknięcia pracy nie jest zbyt atrakcyjne.
Może masz przed sobą tyle pracy, że nie wiesz od czego zacząć.
Może musisz wziąć się za projekt, który nie jest nawet odrobinę fascynujący.
Może jesteś zwyczajnie przepracowana.
Może gnębi Cię jakiś problem, zawodowy albo osobisty.
Cokolwiek by to nie było, jest po prostu ŹLE!

Ale nie ma takich problemów, z którymi nie można sobie jakoś poradzić. Poniżej przedstawiam kilka sposobów na spadek motywacji, które w moim przypadku z reguły działają ;)

Ubierz się

Nawet nie próbuj mnie przekonać, że dres, w którym spałaś też jest ubraniem ;) Jasne, bywają dni, kiedy nawet nie chce się umyć włosów i ubrać w coś normalnego. Ale założenie czegoś, w czym nie byłoby wstyd wyjść do ludzi w środku dnia ma znaczący wpływ na Twoje samopoczucie. Wiem, że jako freelancer nie musisz ładnie wyglądać, ale siedzenie czwarty dzień z rzędu w dresie do niczego dobrego nie prowadzi.

Zrób cokolwiek

Chodzi o to, żeby zwyczajnie ruszyć tyłek ;) Wyciągnij naczynia ze zmywarki, przetrzyj blat w kuchni, wyjdź z psem na spacer, odpowiedz na maila. Cokolwiek, byle oderwać się od cieplutkiego łóżka, kanapy, telewizora czy Facebooka. Gdy wykonasz jakąkolwiek konkretną czynność, łatwiej będzie się rozpędzić i wziąć za coś kolejnego.

Spisz dokładną listę rzeczy do zrobienia

Pewnie i tego Ci się nie chce, ale spróbuj. Spisz bardzo szczegółowe czynności, których wykonanie nie będzie kosztowało Cię dużo wysiłku, ale da już satysfakcję skreślonego punktu. Zamiast pisać „odkurzyć w domu” napisz „wyjąć odkurzacz z szafy”, zamiast „zrobić projekt” napisz „utworzyć i zapisać nowy plik”. Może masz jakiś świetny pomysł dotyczący rozwoju Twojego bloga czy projektu, ale przeraża Cię jego objętość. Spróbuj zapisać i wykonać pierwszy najmniejszy kroczek, który Cię do tego doprowadzi. Nawet mały postęp w realizacji czegoś, co Cię fascynuje daje ogromnego kopa! Krok za kroczkiem i jakoś to pójdzie :)

Zmuś się do krótkich chwil wydajności

Ustaw budzik na 30 minut (może być 15 jeśli to naprawdę nie jest Twój dzień) i pracuj aż budzik zadzwoni. Wyłącz Facebooka, nie sprawdzaj poczty, nie rób herbaty ani kanapek. Pracuj. Gdy alarm zadzwoni, zrób sobie 5-10 minut przerwy i pracuj dalej. Czasami wystarczy jedna taka sesja, żeby wrócić na właściwe tory, a czasami przejedziesz tak cały dzień. Ale przynajmniej cokolwiek uda Ci się zrobić :)

Zajmij się tym na co masz ochotę

Czasami tryb lenia włącza się z taką mocą, że po prostu nie idzie. No nie idzie. Próbujesz zmusić się do pracy nad projektem, naprawdę chcesz to skończyć, ale zwyczajnie nic nie idzie.
W takie dni nie ma sensu marnować czasu. Twój mózg daje znak, że jest przemęczony i potrzebuje przerwy. Przeproś klienta, uprzedź, że spóźnisz się jeden dzień z projektem. I jeśli jedyne czego w tym momencie chcesz to pograć na Xboxie, upiec ciasto, wyskoczyć na zakupy czy poczytać książkę, to zrób to. Naładujesz w ten sposób baterie, zrelaksujesz się i wrócisz jutro do pracy z lepszym nastawieniem.

Ćwicz

Wiem, wiem. W takie dni, gdy nie masz siły ruszyć tyłka z kanapy, ćwiczenia fizyczne są ostatnią rzeczą, do której się zmusisz. Ale to naprawdę pomaga. Chwilka wysiłku fizycznego sprawi, że poczujesz się lepiej, odciążysz umysł i nastroisz się pozytywnie. Podobnie może zadziałać chwila relaksu przy ulubionej energetycznej muzyce. Więc ćwicz, tańcz, rusz się!

A czy Tobie zdarzają się takie ciężkie dni? Jak radzisz sobie z brakiem motywacji? Podziel się swoim sekretem w komentarzach :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera, Rozwój
Freelance Mama – czy każda mama może nią zostać?

Twój mały wielki pomysł

Zamknij