Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam przespanych nocy. Od wieczora do samego rana, albo i południa. Dźwięku budzika, bo nie słyszałam go już od miesięcy. Leniwych poranków z książką i herbatą. Długich śniadań przy gorącej kawie.

Jeszcze się doczekam spontanicznych wypadów do kina. Bez odciągania zapasu mleka. Pakowania torby jak na dwa dni, odwożenia dziecka do dziadków i czuwania przy telefonie. Z powolnym powrotem do domu, może piwkiem po drodze, a co tam.

Jeszcze się doczekam ponownego rozpędu kariery. Mnóstwa zleceń, pracy przez kilka godzin z rzędu. Bez małych łapek sięgających do klawiatury, ciągłych przerw i zagłuszanej rozmowy telefonicznej.

Jeszcze się doczekam spokojnej jazdy samochodem. Bez krzyku i płaczu. Bez postojów i bujania fotelika jedną ręką. W samotności. Śpiewając stare hity z radia.

Jeszcze się doczekam

Macierzyństwo zabrało mi wiele codziennych przyjemności. Takich, z których może nie zawsze zdawałam sobie sprawę. Ale w zamian dało coś więcej. To nic, że nagle muszę zrezygnować z małych radości. To nic, że teraz na pierwszym miejscu są potrzeby kogoś innego. Dzięki temu odkryłam zupełnie nowe codzienne przyjemności. Mam w końcu czas na długie spacery. Każde karmienie jest okazją do spokojnych rozmyślań i chwili odpoczynku w wygodnym fotelu. Mogę trochę przystopować z pracą, podejmować się tylko ciekawych zleceń. Szanuję swój czas i staram się korzystać z każdej wolnej chwili.

Jeszcze się doczekam

Zawsze chciałam wstawać wcześnie, ale brakowało mi motywacji. Teraz nie mam wyjścia. Dziecko nie ma funkcji drzemki.

Zawsze lubiłam nasze spontaniczne wypady do kina. Co tydzień, czasem nawet częściej. Teraz każde wyjście trzeba zaplanować, więc przynajmniej chodzimy na filmy, które naprawdę warto się wybrać.

Zawsze lubiłam tę pewną regularność w codziennej pracy. Zaczynałam z samego rana, pracowałam z reguły przez te 8 godzin, czasem dłużej. Miałam problemy z częstym robieniem przerw. Teraz już nie mam. Przerwy same się wymuszają.

Zawsze lubiłam jeździć sama samochodem. Nie spieszyło mi się do domu, mogłam wpaść po drodze do Galerii. Teraz jadę w konkretnym celu i wracam najkrótszą możliwą drogą. Żeby zdążyć zanim dziecko się rozpłacze. Cóż za oszczędność czasu i pieniędzy.

Dzieci rosną. Bardzo szybko. Dlatego nie przeżywam tego, że moje życie się zmieniło. Teraz jest czas dla dziecka, mój czas jeszcze wróci. Mam zdrowego, radosnego synka i to jest najważniejsze. Teraz to właśnie jest moje codzienne szczęście :)

Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam

Jeszcze się doczekam

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo, Prywatnie
Rozszerzanie diety – dlaczego warto poczekać?

Perłowe Gody

Zamknij